Zbieractwo, czyli syllogomania: co to jest i jak je rozpoznać

Ilustracja ukazuje elementy zmniejszające przestrzeń mieszkalną
Spis treści

Zbieractwo, czyli syllogomania (zaburzenie zbieractwa, patologiczne zbieractwo), to trwała trudność z pozbywaniem się rzeczy, niezależnie od ich rzeczywistej wartości. Prowadzi do takiego zagracenia domu, że pokoje przestają służyć temu, do czego zostały stworzone, a sama myśl o wyrzuceniu czegoś budzi silny niepokój. To nie bałaganiarstwo ani lenistwo. W klasyfikacji ICD-11 Światowej Organizacji Zdrowia zaburzenie zbieractwa ma własny kod (6B24) i należy do grupy zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych lub pokrewnych. Poniżej znajdziesz objawy, przyczyny, różnicę między zbieractwem a kolekcjonerstwem oraz opis tego, jak wygląda pomoc.


Krótko mówiąc:

  • Syllogomania to zaburzenie psychiczne opisane w ICD-11 (6B24), a nie cecha charakteru czy brak porządku.
  • Rdzeniem problemu jest cierpienie przy rozstawaniu się z rzeczami, a zagracenie jest jego widocznym skutkiem.
  • Kolekcjoner porządkuje i pokazuje swoje zbiory, a osoba ze zbieractwem gromadzi rzeczy chaotycznie, często do granic używalności mieszkania.
  • Najwięcej badań dotyczy terapii poznawczo-behawioralnej dostosowanej do zbieractwa, choć nie stwierdzono jej przewagi nad innymi metodami, a podejście psychodynamiczne skupia się na znaczeniu przedmiotów i lęku przed stratą.
  • Jeśli zagracenie grozi pożarem, zawaleniem lub odcina dostęp do wyjścia, trzeba działać od razu, a nie czekać na terapię.

Czym jest zbieractwo i czy to choroba psychiczna?

Tak, zbieractwo może być zaburzeniem psychicznym. Przez lata nie miało własnej diagnozy: w DSM-IV-TR było tylko jednym z kryteriów osobowości obsesyjno-kompulsyjnej, a w badaniach i praktyce ujmowano je jako objaw lub podtyp zaburzenia obsesyjno-kompulsyjnego. Przełom przyszedł w 2013 roku, gdy w klasyfikacji DSM-5 Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego zaburzenie zbieractwa wyodrębniono jako osobną jednostkę. Klasyfikacja ICD-11 poszła tą samą drogą i umieściła je w grupie zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych lub pokrewnych, obok między innymi zaburzenia obsesyjno-kompulsyjnego. W Polsce nadal obowiązuje klasyfikacja ICD-10, w której zbieractwo nie ma osobnego rozpoznania, a termin wdrożenia ICD-11 nie został jeszcze ogłoszony (stan na listopad 2026).

Nie jest to zjawisko marginalne: w metaanalizie 11 badań obejmujących 53 378 dorosłych w wieku produkcyjnym z krajów rozwiniętych częstość zaburzenia oszacowano na około 2,5%, podobnie u kobiet i mężczyzn.

ICD-11 definiuje to zaburzenie następująco:

„Zaburzenie zbieractwa charakteryzuje się gromadzeniem rzeczy, które prowadzi do zagracenia przestrzeni życiowej w stopniu zagrażającym jej używaniu lub bezpieczeństwu” (tłum. własne).

WHO, ICD-11, 6B24 Hoarding disorder

Opis w ICD-11 opiera się na trzech filarach:

  1. Powtarzające się gromadzenie przedmiotów, bierne (na przykład niewyrzucane ulotki i poczta) lub czynne (nadmierne zdobywanie rzeczy darmowych, kupionych, a nawet kradzionych).
  2. Trudność z pozbywaniem się rzeczy, wynikająca z odczuwanej potrzeby ich zachowania i z przykrości, jaką sprawia rozstanie.
  3. Zagracenie przestrzeni życiowej do stopnia, w którym jej używanie lub bezpieczeństwo są zagrożone, a sytuacja powoduje wyraźne cierpienie lub utrudnia życie rodzinne, zawodowe czy towarzyskie.

Według ICD-11 brak zagracenia nie wyklucza problemu, jeśli przestrzeń jest uporządkowana tylko dzięki interwencji osób trzecich, na przykład członków rodziny, osób sprzątających albo służb. Liczy się mechanizm, a nie chwilowy wygląd mieszkania.

Warto znać też drugi wymiar diagnozy: wgląd. Część osób widzi, że gromadzenie wymknęło się spod kontroli, i cierpi z tego powodu. Inne szczerze uważają, że ich zachowanie jest rozsądne, a problemem są bliscy, którzy „nie rozumieją”. W badaniu ankietowym 584 bliskich i znajomych osób ze zbieractwem ponad połowę opisano jako mających słaby wgląd lub jego brak, wyraźnie gorzej niż w próbach pacjentów z zaburzeniem obsesyjno-kompulsyjnym ocenianych tym samym narzędziem. To jednak relacje otoczenia, a nie samych osób zbierających, a wgląd bywa różny: ICD-11 wyróżnia zarówno formę z dobrym lub umiarkowanym wglądem, jak i ze słabym lub bez wglądu, i zaznacza, że może się on wyraźnie zmieniać nawet w krótkim czasie, na przykład gdy ktoś zmusza do wyrzucania rzeczy. To może być jeden z powodów, dla których o zbieractwie tak trudno rozmawiać.

Zbieractwo jako objaw innego problemu

Gromadzenie rzeczy nie zawsze jest samodzielnym zaburzeniem. Bywa wtórne wobec innych zaburzeń psychicznych lub chorób, na przykład schizofrenii albo otępienia, dlatego rozpoznanie wymaga rozmowy ze specjalistą, a nie diagnozy na podstawie zdjęć mieszkania. Psychoterapeuta lub psycholog oceni mechanizm i sytuację emocjonalną, a lekarz, na przykład psychiatra lub lekarz rodzinny, może sprawdzić, czy nie stoją za tym przyczyny somatyczne.

Zaburzenie zbieractwa często zaczyna się już w dzieciństwie lub okresie dojrzewania. Według ICD-11 początek po 40. roku życia jest rzadki, a późny start może być przejawem otępienia. Dlatego gdy gromadzenie pojawia się dopiero u osoby starszej, razem z kłopotami z pamięcią lub zmianą zachowania, pierwszym krokiem powinna być wizyta u lekarza.

Jak rozpoznać zbieractwo? Objawy, które warto znać

Zagracony dom to tylko wierzchołek góry lodowej. Pod spodem jest sposób myślenia i odczuwania, przez który decyzja o wyrzuceniu czegoś może przypominać małą stratę. Wyobraź sobie, że każdy przedmiot jest jak otwarta karta w przeglądarce: zamknięcie jej grozi, że coś ważnego przepadnie na zawsze, więc łatwiej otwierać kolejne, aż komputer zaczyna się zawieszać.

Typowe objawy syllogomanii to:

  • Silny niepokój, złość lub smutek na myśl o pozbyciu się rzeczy, także tych zepsutych, zużytych czy niepotrzebnych.
  • Przekonanie, że coś „się jeszcze przyda”, więc trzeba to zachować na wszelki wypadek, nawet jeśli taki wypadek nie zdarzył się od lat.
  • Emocjonalne przywiązanie do przedmiotów, które stają się nośnikiem wspomnień, tożsamości albo poczucia bezpieczeństwa.
  • Trudność z podejmowaniem decyzji i odkładanie sortowania, bo każda rzecz wymaga „przemyślenia”.
  • Nadmierne nabywanie: kupowanie na zapas, zbieranie gratisów, ulotek, rzeczy znalezionych na śmietniku lub oddawanych przez innych.
  • Pomieszczenia tracące swoją funkcję: nie da się usiąść na kanapie, ugotować obiadu, spać w łóżku ani otworzyć okna.
  • Wstyd i izolacja: unikanie zapraszania gości, odmawianie wpuszczenia hydraulika czy administratora.
  • Konflikty z bliskimi o porządki, a przy próbach sprzątania przez innych poczucie naruszenia granic, a nawet krzywdy.

Sygnały, które mogą zauważyć bliscy

Osoba ze zbieractwem często nie mówi o problemie wprost. Rodzina może zwrócić uwagę na to, że:

  • coraz rzadziej jest zapraszana do domu, a wizyty odbywają się „na mieście”;
  • korytarz, balkon, piwnica i samochód zaczynają pełnić funkcję magazynu;
  • próby wspólnego sprzątania kończą się kłótnią lub wycofaniem;
  • rachunki, dokumenty i listy giną w stertach papierów;
  • w mieszkaniu pojawia się nieprzyjemny zapach, wilgoć lub szkodniki.

Jeden z tych sygnałów nie przesądza o niczym. Kilka naraz, utrzymujących się miesiącami, to dobry powód, by porozmawiać ze specjalistą.

Jak wygląda rozpoznanie u specjalisty?

Nie ma jednego badania, które samo przesądzałoby o zbieractwie. Rozpoznanie opiera się przede wszystkim na rozmowie, czasem wspieranej kwestionariuszami. Specjalista pyta, od kiedy trudno Ci rozstawać się z rzeczami, co czujesz, gdy próbujesz coś wyrzucić, jak wygląda nabywanie nowych przedmiotów i które pomieszczenia przestały być używane. Czasem, jako uzupełnienie rozmowy, pomocne są zdjęcia mieszkania, bo w gabinecie trudno ocenić skalę problemu. Ważne jest też sprawdzenie, czy gromadzeniu nie towarzyszą obniżony nastrój, lęk, trudności z koncentracją lub pamięcią. Lekarz rodzinny może rozpoznać i ocenić współistniejące problemy medyczne i psychiatryczne, dlatego przy wątpliwościach co do stanu zdrowia warto zacząć także od niego. Celem rozmowy nie jest ocena, tylko zrozumienie, co trzyma Cię przy rzeczach.

Czym zbieractwo różni się od kolekcjonerstwa i zwykłego bałaganu?

To pytanie zadaje sobie wiele osób, które mają w domu dużo rzeczy. Kolekcjonerstwo jest pasją, bałagan bywa kwestią stylu życia lub chwilowego przeciążenia, a zbieractwo jest zaburzeniem, które odbiera przestrzeń i spokój. Kluczowa różnica dotyczy planu i porządku: kolekcjoner gromadzi rzeczy celowo, wokół konkretnego tematu, porządkuje je i eksponuje, natomiast osoba ze zbieractwem nabywa je raczej impulsywnie, bez wspólnego motywu, a nieuporządkowane sterty zabierają przestrzeń do życia.

Cecha Zbieractwo (syllogomania) Kolekcjonerstwo Zwykły bałagan
Co jest gromadzone Różne przedmioty, często o niewielkiej wartości użytkowej Konkretna kategoria: znaczki, płyty, figurki Rzeczy codziennego użytku
Porządek Chaotyczne sterty, trudno coś znaleźć Skatalogowane, wyeksponowane, zadbane Rozrzucone, ale łatwe do ogarnięcia
Emocje przy pozbywaniu się Często silny lęk, smutek, poczucie straty Rozstanie bywa trudne, ale wymiana lub sprzedaż to często część pasji Raczej niechęć do sprzątania niż silne cierpienie
Wpływ na mieszkanie Pokoje tracą funkcję, problem z bezpieczeństwem Zbiory mają swoje miejsce Funkcje pomieszczeń zachowane
Kontakty z ludźmi Wstyd, unikanie gości, konflikty Często źródło znajomości i dumy Bez większego wpływu
Czy mija po porządkach Samo sprzątanie nie zmienia mechanizmu, zagracenie może wracać Nie dotyczy Tak, po sprzątaniu jest porządek

Jeśli w kolumnie „zbieractwo” rozpoznajesz siebie lub bliską osobę, nie oznacza to jeszcze diagnozy. To sygnał, że warto przyjrzeć się tematowi razem z kimś, kto zna mechanizmy tego zaburzenia.

Zbieractwo a zespół Diogenesa

W rozmowach często pojawia się też zespół Diogenesa. To inny obraz: skrajne zaniedbanie higieny osobistej i warunków w domu, często z wycofaniem z kontaktów, któremu zwykle nie towarzyszy wstyd z powodu panującego stanu. W zbieractwie zwykle obecne są cierpienie i silne przywiązanie do rzeczy, a w zespole Diogenesa często ich brakuje. Autorzy tej samej publikacji podkreślają, że zespół Diogenesa nie ma dotąd uzgodnionych kryteriów diagnostycznych i nie figuruje w DSM-5, dlatego ocena powinna należeć do specjalisty.

Skąd bierze się zbieractwo i dlaczego tak trudno wyrzucać rzeczy?

Nie ma jednej przyczyny syllogomanii. Badacze opisują kilka czynników, które mogą się wzajemnie wzmacniać.

Przedmiot jako regulator emocji. Dla wielu osób rzeczy bywają czymś w rodzaju koca bezpieczeństwa. Zatrzymanie przedmiotu może chwilowo obniżać napięcie, a myśl o jego wyrzuceniu wywoływać lęk. W modelu poznawczo-behawioralnym gromadzenie pozwala uniknąć przykrych emocji i daje poczucie komfortu, co prawdopodobnie podtrzymuje zaburzenie: każde „zostawię to” przynosi ulgę, która może utrwalać nawyk. Z czasem powstaje błędne koło: im więcej rzeczy, tym więcej decyzji, a im więcej decyzji, tym większy lęk przed nimi.

Lęk przed stratą i przywiązanie. Przedmioty mogą być namacalnym śladem relacji, okresu życia albo osoby, której już nie ma. Wyrzucenie starego swetra może wtedy przypominać wymazanie wspomnienia. U części osób objawy nasilają się po trudnych doświadczeniach, takich jak śmierć bliskiej osoby, rozstanie czy inna utrata. Takie powiązania opisywane są zwykle z perspektywy czasu i nie wyjaśniają każdego przypadku.

Sposób przetwarzania informacji. W modelu poznawczo-behawioralnym Frosta i Hartla jednym z elementów zbieractwa są trudności w przetwarzaniu informacji. Osoby ze zbieractwem często opisują kłopot z kategoryzowaniem rzeczy („czy to rachunek, pamiątka, czy śmieć?”), z planowaniem i podejmowaniem decyzji, choć testy pokazują bardziej złożony obraz: w przeglądzie systematycznym różnice względem osób bez zaburzenia dotyczyły tylko kategoryzowania. Do tego dochodzi perfekcjonizm: lęk, że wybór będzie zły, sprawia, że lepiej nie wybierać wcale.

Przedmioty do przypisania do kategorii

Przekonania o odpowiedzialności. „Marnowanie jest złe”, „ktoś może tego potrzebować”, „muszę to wykorzystać w odpowiedni sposób”. Takie myśli same w sobie bywają wartościami, ale w zbieractwie mogą stawać się sztywnymi regułami, które bardzo utrudniają oddanie czegokolwiek.

Inne trudności psychiczne. Zbieractwu często towarzyszą zaburzenia nastroju i zaburzenia lękowe. W badaniu 217 osób ze zbieractwem około trzech czwartych miało takie zaburzenie, a duże zaburzenie depresyjne około połowa (50,7%). Jeśli obniżony nastrój lub lęk dotyczą także Ciebie, pomocny bywa krótki test na depresję albo test na lęk, a o pomocy przeczytasz na stronie o leczeniu depresji w Krakowie. Bywa też, że zbieractwo pojawia się obok zaburzenia obsesyjno-kompulsyjnego, choć to dwa różne zaburzenia: w tym samym badaniu kryteria OCD spełniało 18% osób ze zbieractwem. Jeśli chcesz lepiej zrozumieć różnicę, więcej o natręctwach przeczytasz w przewodniku o zaburzeniu obsesyjno-kompulsyjnym (OCD).

Uwarunkowania rodzinne. Skłonność do gromadzenia bywa obecna w kilku pokoleniach jednej rodziny. Badania bliźniąt szacują odziedziczalność objawów u dorosłych na około 36-49%, a u nastolatków i młodych dorosłych na około 29-41% (to udział w różnicach między ludźmi, a nie szansa na odziedziczenie problemu). Popularne wyjaśnienie „to przez biedę” ma słabsze oparcie: w niewielkim badaniu retrospektywnym nie znaleziono związku między deprywacją materialną a zbieractwem. Domowe przekonania w rodzaju „niczego się nie wyrzuca” też mogą mieć znaczenie, ale ich wagę najlepiej oceniać w konkretnej historii.

Żadna z tych przyczyn nie jest winą osoby, która zbiera. Zrozumienie, co rzeczy dla niej znaczą, jest punktem wyjścia do zmiany.

Jak zbieractwo wpływa na codzienne życie i bezpieczeństwo?

Skutki syllogomanii często wychodzą poza dom. Zbieractwo może znacząco utrudniać pełnienie ról społecznych, pracę i codzienne funkcjonowanie oraz obniżać jakość życia. W praktyce przybiera to różne formy:

  • Zdrowie: wilgoć i pleśń mogą sprzyjać problemom z oddychaniem i alergiom, a niedostępna kuchnia czy łazienka utrudnia gotowanie i higienę.
  • Bezpieczeństwo: sterty papierów i tkanin mogą zwiększać ryzyko pożaru, utrudniać ewakuację i dotarcie ratowników, grożą też potknięciem i upadkiem. Jest to szczególnie groźne dla osób starszych: w badaniu osób po 60. roku życia ryzyko upadku zgłaszało 59,6%, a pożaru 53,8% osób ze zbieractwem, wobec najwyżej 2,6% w grupie porównawczej.
  • Relacje: wstyd może prowadzić do izolacji, a spory o porządki potrafią poważnie nadwyrężyć więzi z partnerem, dziećmi czy rodzeństwem.
  • Sprawy mieszkaniowe i finansowe: konflikty z sąsiadami i zarządcą budynku, zgubione rachunki, wydatki na kolejne rzeczy lub dodatkowe miejsca do przechowywania.
  • Samopoczucie: poczucie przytłoczenia, bezradności i winy, które może pogłębiać obniżony nastrój.

Dla dzieci wychowujących się w zagraconym domu to również trudne doświadczenie: brak miejsca do nauki i zabawy, wstyd przed rówieśnikami, napięcie w rodzinie. Jeśli to dotyczy Twojej rodziny, warto zadbać także o ich wsparcie.

Jak radzić sobie ze zbieractwem na co dzień?

Samodzielne kroki nie zastąpią terapii, ale mogą zmniejszyć przytłoczenie i przygotować grunt pod zmianę. Pomyśl o tym jak o lądowaniu samolotu: schodzi się stopniowo, kontrolując każdy etap.

Jeśli to dotyczy Ciebie:

  1. Zacznij od jednego małego miejsca, na przykład blatu, krzesła lub szuflady, a nie od całego pokoju.
  2. Ustal krótkie sesje, na przykład 15-20 minut, i zatrzymaj się, zanim napięcie stanie się nie do zniesienia.
  3. Zadawaj sobie konkretne pytania: kiedy ta rzecz była ostatnio używana? Czy pamiętam o niej, gdy jej nie widzę? Co by się stało, gdyby była potrzebna, a już by jej nie było?
  4. Zanim coś kupisz lub przyniesiesz do domu, odczekaj dzień i zapytaj siebie, gdzie to postawisz.
  5. Obserwuj emocje: zapisz, co czujesz przy rozstaniu z rzeczą i jak to uczucie zmienia się po godzinie lub następnego dnia. Napięcie może z czasem słabnąć, choć nie u każdego dzieje się to tak samo.
  6. Zadbaj najpierw o bezpieczeństwo: drogi do wyjścia, dostęp do kuchenki, gniazdek, okien i łóżka.

Jeśli wspierasz bliską osobę:

Gdy bliska osoba nie chce podjąć leczenia, pomocna bywa redukcja szkód, strategia znana z pracy z uzależnieniami. Michael Tompkins opisuje ją jako sposób, w jaki rodzina może pomóc: zamiast od razu dążyć do pustego mieszkania, najpierw zmniejsza się zagrożenia dla zdrowia i bezpieczeństwa.

Dokąd zwrócić się poza terapią, gdy bliska osoba odmawia pomocy?

Nikt nie zacznie terapii za kogoś innego, ale rodzina i sąsiedzi nie muszą zostawać z problemem sami. Pierwszym adresem poza gabinetem bywa ośrodek pomocy społecznej albo centrum usług społecznych w miejscu zamieszkania tej osoby. W Krakowie jest to Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej. Tomasz Szafrański w opracowaniu o patologicznym zbieractwie, udostępnionym przez warszawską dzielnicę Ursynów, zauważa, że osoby z nasilonym zbieractwem często właśnie tam trafiają w pierwszej kolejności.

Można tam opisać sytuację i zapytać o możliwe wsparcie. Ustawa o pomocy społecznej (stan na listopad 2026) wymienia wśród powodów udzielania pomocy między innymi długotrwałą lub ciężką chorobę oraz bezradność w prowadzeniu gospodarstwa domowego. Świadczenia przyznaje się na wniosek samej osoby albo kogoś innego za jej zgodą, ale pomoc może być udzielana także z urzędu. O tym, co jest możliwe w konkretnej sytuacji, rozstrzyga ośrodek.

Zgłoszenie nie zastępuje zgody na leczenie. Szafrański przypomina, że pierwotne zbieractwo nie jest w świetle polskich przepisów psychozą, więc leczenie wymaga zgody tej osoby. Jeśli podejrzewasz, że za gromadzeniem stoi inna choroba, na przykład psychoza albo otępienie, najpierw porozmawiaj z lekarzem.

Przykładem współpracy służb jest gdański Program wsparcia osób z syllogomanią z 2025 roku. Przy małym lub umiarkowanym zagrożeniu łączy pracę socjalną ze wsparciem terapeutycznym, a przy wysokim także z działaniami służb porządkowych i sanitarnych. Gdy problem wychodzi poza mieszkanie, na przykład przez odór, insekty albo ryzyko pożaru, program wymienia też możliwe interwencje administracji, sanepidu i straży pożarnej. To rozwiązanie jednego miasta, dlatego o lokalne możliwości najlepiej zapytać we własnym ośrodku. Przy bezpośrednim zagrożeniu życia lub zdrowia dzwoń pod 112.

Jak pomaga psychoterapia w zaburzeniu zbieractwa?

Z syllogomanią można pracować, choć zmiana wymaga czasu i cierpliwości. Ze względu na złożoność problemu autorzy wspomnianej publikacji dla lekarzy rodzinnych zalecają podejście interdyscyplinarne: lekarz rodzinny na początku rozpoznaje i ocenia współistniejące problemy medyczne i psychiatryczne, a wśród metod leczenia najczęściej wymieniana jest terapia poznawczo-behawioralna.

Terapia poznawczo-behawioralna

Najwięcej badań dotyczy terapii poznawczo-behawioralnej (CBT) dostosowanej do zbieractwa. W metaanalizie 41 badań z udziałem 1343 osób terapie psychologiczne wyraźnie zmniejszały objawy, ale nie stwierdzono przewagi CBT nad innymi metodami, choć tych innych metod przebadano znacznie mniej. Objawy często utrzymywały się też powyżej progu klinicznego, dlatego warto nastawić się na stopniową poprawę, a nie na szybkie wyleczenie.

Oś tej terapii stanowią ułatwianie pozbywania się rzeczy i zmiana nawyków nabywania. W badaniu klinicznym Steketee, Frosta i współpracowników (46 osób przydzielonych losowo do terapii lub na listę oczekujących, 26 sesji) obejmowała ona między innymi:

  • ćwiczenie podejmowania decyzji i rozwiązywania problemów;
  • stopniowe oswajanie się z pozbywaniem się rzeczy i rezygnacją z nabywania;
  • pracę z przekonaniami typu „to się przyda” lub „wyrzucenie to marnotrawstwo”;
  • ćwiczenie organizowania rzeczy;
  • dobrowolne ograniczanie kupowania i przynoszenia nowych przedmiotów.

Co czwarta sesja odbywała się w domu albo w miejscu, w którym dana osoba zwykle nabywa rzeczy. U większości uczestników oceniono poprawę, ale tylko 10 z 41 osób trafiło do najwyższej kategorii („bardzo wyraźna poprawa”), a większość nadal miała istotne klinicznie trudności.

Ponieważ wiele osób nie chce przestać gromadzić, specjaliści mogą korzystać z technik motywacyjnych, aby zachęcić do udziału w terapii. We wspomnianym badaniu terapeuci sięgali po dialog motywujący wtedy, gdy pojawiała się ambiwalencja, na przykład przy trudnościach z zadaniami domowymi lub obecnością na sesjach.

Podejście psychodynamiczne

Psychoterapia psychodynamiczna patrzy na zbieractwo od strony źródeł. Pyta, co przedmioty znaczą w historii danej osoby, jaką stratę lub brak mogą zastępować i dlaczego rozstanie z nimi wywołuje tak silne uczucia. Praca nad przywiązaniem do rzeczy, lękiem przed stratą i dawnymi doświadczeniami ma pomóc zrozumieć, skąd bierze się potrzeba trzymania wszystkiego przy sobie. Badań nad tym podejściem akurat w zbieractwie jest niewiele, dlatego to raczej opis sposobu pracy niż potwierdzony efekt.

Relacja, która daje bezpieczeństwo

Niezależnie od podejścia ważna jest relacja terapeutyczna. Osoba ze zbieractwem może latami słyszeć krytykę i odczuwać wstyd. Gabinet, w którym nikt jej nie ocenia i nie zmusza do pośpiechu, bywa pierwszym miejscem, gdzie może spokojnie przyjrzeć się temu, co się dzieje.

Psychoterapia nie zastępuje opieki medycznej. Jeśli zbieractwu towarzyszą objawy, które mogą wymagać leczenia farmakologicznego lub diagnostyki neurologicznej, potrzebna jest też wizyta u lekarza psychiatry lub lekarza rodzinnego.

Kiedy potrzebna jest pilna pomoc?

Są sytuacje, w których nie można czekać na pierwszą sesję:

  • Bezpośrednie zagrożenie życia lub zdrowia, na przykład pożar, zawalenie się stert, osoba uwięziona w mieszkaniu albo utrata przytomności: dzwoń pod numer alarmowy 112.
  • Myśli o odebraniu sobie życia lub samookaleczeniu: jeśli Ty lub ktoś bliski macie takie myśli, nie zostawaj z tym w pojedynkę. Porozmawiaj z kimś zaufanym i zadzwoń pod bezpłatny, całodobowy numer wsparcia w kryzysie emocjonalnym 116 123 (dla dorosłych) lub 116 111 (dla dzieci i młodzieży). Gdy życie jest zagrożone teraz, dzwoń pod 112.

Jak Soulmedic może pomóc przy zbieractwie?

W Centrum Psychoterapii Soulmedic w Krakowie pierwszym krokiem jest konsultacja psychologiczna (50 min, 180-220 zł, sesja psychoterapii dorosłych kosztuje tyle samo). Można na niej opowiedzieć o swojej sytuacji, zrozumieć, co się dzieje, i zastanowić się nad dalszą drogą. Rozstawanie się z rzeczami często budzi silny lęk, dlatego punktem wyjścia bywa terapia lęku i nerwicy w Krakowie. Jeśli rzeczy gromadzi ktoś bliski i nie chce słyszeć o pomocy, możesz umówić konsultację dla siebie i omówić, jak prowadzić takie rozmowy, gdzie postawić granice i jak zadbać o siebie.

  • Dorośli: spotkania odbywają się stacjonarnie w Krakowie albo online.
  • Młodzież w wieku 14-17 lat: psychoterapia młodzieży odbywa się w gabinecie albo online, za zgodą rodzica lub opiekuna. Konsultacja i sesja (50 min) kosztują po 200-240 zł.

W zespole nie ma lekarza, dlatego ocena stanu zdrowia i ewentualne leki pozostają w rękach lekarza rodzinnego lub psychiatry; podpowiemy, do kogo się zwrócić.

Terapeuci Soulmedic pracują w różnych nurtach, przede wszystkim poznawczo-behawioralnym i psychodynamicznym, a także systemowym, humanistycznym i integracyjnym. Nurt i osobę terapeuty możesz wybrać samodzielnie, skorzystać z narzędzia Pomóż mi wybrać albo poprosić o dobór podczas konsultacji psychologicznej. Terapia poznawczo-behawioralna dostosowana do zbieractwa to wąski program, którego nie prowadzi każdy psychoterapeuta, więc jeśli zależy Ci właśnie na nim, zapytaj o to przed umówieniem wizyty. Termin zarezerwujesz w kalendarzu online, a aktualne ceny znajdziesz w cenniku.

Artykuł ma charakter informacyjny i nie zastępuje konsultacji z lekarzem ani ze specjalistą. Konsultacja merytoryczna: zespół Soulmedic.

Najczęściej zadawane pytania

Czy syllogomania to choroba psychiczna?

Tak, zaburzenie zbieractwa jest uznanym zaburzeniem psychicznym. W ICD-11 ma kod 6B24 i należy do grupy zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych lub pokrewnych, a w DSM-5 od 2013 roku jest osobną jednostką. Nie świadczy więc o lenistwie ani o słabym charakterze.

Jak nazywa się osoba, która wszystko zbiera?

Potocznie mówi się o niej „zbieracz”. W tym tekście piszemy o osobie ze zbieractwem, bo takie określenie nie sprowadza człowieka do objawu.

Z czego bierze się zbieractwo?

Zwykle z kilku czynników jednocześnie: silnego przywiązania do przedmiotów, lęku przed stratą, trudności z podejmowaniem decyzji i kategoryzowaniem oraz przekonania, że rzeczy „się przydadzą”. Często współwystępuje z depresją lub zaburzeniami lękowymi, a czasem nasila się po trudnych przeżyciach, takich jak żałoba.

Jak wyleczyć zbieractwo?

Najwięcej badań dotyczy terapii poznawczo-behawioralnej dostosowanej do zbieractwa, która uczy podejmowania decyzji o rzeczach i ograniczania nabywania. W metaanalizie terapie psychologiczne wyraźnie zmniejszały objawy, ale CBT nie okazała się lepsza od innych metod, choć tych przebadano mniej, a objawy często utrzymywały się powyżej progu klinicznego. Podejście psychodynamiczne skupia się z kolei na źródłach przywiązania do rzeczy. Zmiana przychodzi stopniowo, a jednorazowe wielkie sprzątanie zwykle nie rozwiązuje problemu.

Jak rozmawiać z bliską osobą, która gromadzi rzeczy?

Spokojnie i bez oceniania, skupiając się na jej bezpieczeństwie i samopoczuciu, a nie na wyglądzie mieszkania. Nie wyrzucaj rzeczy bez jej zgody, bo może to zburzyć zaufanie. Możesz zaproponować wspólną wizytę u specjalisty albo skorzystać z konsultacji dla siebie.

Czy zbieractwo może pojawić się u nastolatka?

Tak. Według ICD-11 zachowania związane ze zbieractwem często zaczynają się już w dzieciństwie lub okresie dojrzewania, zwykle między 11. a 15. rokiem życia. U młodszych osób problem bywa mniej widoczny, bo opiekunowie mogą ograniczać nabywanie rzeczy, a gromadzenie częściej dotyczy na przykład własnego pokoju. Objawy są zwykle przewlekłe i z wiekiem się nasilają, dlatego problem często staje się wyraźnie widoczny dopiero po latach. Jeśli zauważasz, że nastolatek bardzo przeżywa każde rozstanie z rzeczami, a jego pokój przestaje nadawać się do używania, warto porozmawiać o tym z psychologiem lub psychoterapeutą młodzieży.

Źródła

Rekomendacje

Treści na blogu mają charakter informacyjny i edukacyjny - nie zastępują konsultacji ze specjalistą ani diagnozy. Jeśli rozpoznajesz u siebie opisywane trudności, skonsultuj je z psychoterapeutą. Poznaj nasz zespół →

Przeczytaj również